„Padnij na kolana i przeproś matkę!” – rozkazał jej mąż. Katia uklękła, ale to, co zrobiła, wprawiło teściową w osłupienie.

„Padnij na kolana i przeproś matkę!” – rozkazał jej mąż. Katia uklękła, ale to, co zrobiła, wprawiło teściową w osłupienie.

Victor stał w drzwiach. Jego walizka czekała na półpiętrze.

– Katya, pytam cię po raz ostatni.

„Nie, Witia. Poprosiłeś mnie, żebym uklęknął przed twoją matką. Przed twoją ciotką. To był twój wybór.”

– Myliłem się!

„Błędy to takie, kiedy robisz coś przez przypadek. Wybrałeś. Świadomie. Wybrałeś upokorzenie mnie, żeby wywyższyć się w oczach matki. I teraz musisz żyć z tym wyborem”.

— Gdzie mam iść?

— Do tej, którą wybrałeś. Do niej.

– Kate…

„I jeszcze jedno, Victorze. Zachowaj chociaż odrobinę godności. Zostaw siebie. Nie zmuszaj mnie, żebym to zrobiła za ciebie.”

*

Długo na nią patrzył. Szukał łez, ale ich nie znalazł. Szukał wątpliwości, ale ich nie znalazł. Szukał czegoś, czego mógłby się uchwycić, ale niczego nie znalazł.

– Żałujesz tego?

– O czym?

– O nas.

— O tych latach, kiedy wierzyłem, że będziesz lepszy – tak. O dzisiejszej decyzji – nie.

— Mogłabym się zmienić.

„Nie gadaj bzdur. Wybrałeś brak zmiany. Raz za razem. Rok po roku. I dzisiaj ty też dokonałeś wyboru – nie ja”.

Victor przekroczył próg i złapał za uchwyt walizki.

– Żegnaj, Katyo.

– Do widzenia.

Drzwi się zamknęły.

*

Katia stała przez chwilę w korytarzu. Klucze błyszczały na szafce nocnej – Wiktor jednak je zostawił. Poszła do sypialni. Musya, leżąc na kocu, podniosła wzrok, słysząc kroki.

„Wszystko w porządku” – Katia położyła się obok niej i przytuliła kota. „Teraz wszystko będzie dobrze”.

Musya zaczęła cicho mruczeć.

Telefon zawibrował. Wiadomość od Galiny: „Katerina, jesteś świetna. Przykro mi z powodu Ludy. Nie chciała być niemiła. Ale nadal jesteś świetna”.

Katia nie odpowiedziała. Po prostu odłożyła telefon i zamknęła oczy. Jutro będzie nowy dzień. Pierwszy dzień jej nowego życia. Bez wiecznych kompromisów. Bez upokorzeń w imię rodzinnego spokoju. Bez mężczyzny, który nigdy nie nauczył się jej chronić.

Musya potarła nos o brodę.

„Tylko ty i ja” – wyszeptała Katia. „Tak jak na samym początku. Pamiętasz?”

Kot mruczał głośniej.

Katya się uśmiechnęła.

Dalej »
Dalej »