Dawid Kacprzyk zwrócił szpitalowi 500 tysięcy złotych. Czyli oszukał szpital na pół miliona i właśnie się do tego przyznał?
W komunikacie warszawski ratusz napisał, że lekarz “skorygował” faktury. Nie skorygował, tylko wystraszony próbuje się ratować, oddając pieniądze.
“Z pozyskanych informacji wynika, że od 15 czerwca Dawid Kacprzyk skorygował 33 faktury, obejmujące okres od 31 stycznia 2025 roku do 16 czerwca 2026 roku. Na konto szpitala zwrócił 0,5 mln złotych.” – informuje Urząd Warszawy
Dawid Kacprzyk zwrócił szpitalowi 500 tysięcy złotych. Czyli oszukał szpital na pół miliona i właśnie się do tego przyznał?
Dawid Kacprzyk został dzisiaj zwolniony! Warszawski Szpital Południowy próbuje ratować twarz po skandalu z radnym KO. Zarabiał miliony i stworzył specjalny pokoik VIP dla kolegów z partii. Wcześniej nikt nie reagował.
28-latek zarobił 1,6 mln zł w 2025 roku. Według grafiku pracował 331 godzin w miesiącu, chociaż w tym czasie zajmował się polityką poza szpitalem. Nie miał doświadczenia ani specjalizacji, a mimo to został koordynatorem SOR. Teraz możemy się domyślić, skąd taka błyskawiczna kariera.
Poza skandalem z zarobkami i grafikiem wyszło na jaw, że stworzył dla polityków Koalicji Obywatelskiej specjalne pomieszczenie VIP. Kiedy oni albo ich bliscy przyjeżdżali do szpitala, nie czekali z innymi pacjentami, tylko trafiali do pokoiku dla elity. Tam błyskawicznie poza kolejką otrzymywali pomoc albo badania, których normalnie nie przeprowadza się na SOR. W tym czasie pacjenci w znacznie gorszym stanie musieli czekać, bo politycy byli ważniejsi.
28-latek zarobił 1,6 mln zł w 2025 roku. Według grafiku pracował 331 godzin w miesiącu, chociaż w tym czasie zajmował się polityką poza szpitalem. Nie miał doświadczenia ani specjalizacji, a mimo to został koordynatorem SOR. Teraz możemy się domyślić, skąd taka błyskawiczna kariera.
Poza skandalem z zarobkami i grafikiem wyszło na jaw, że stworzył dla polityków Koalicji Obywatelskiej specjalne pomieszczenie VIP. Kiedy oni albo ich bliscy przyjeżdżali do szpitala, nie czekali z innymi pacjentami, tylko trafiali do pokoiku dla elity. Tam błyskawicznie poza kolejką otrzymywali pomoc albo badania, których normalnie nie przeprowadza się na SOR. W tym czasie pacjenci w znacznie gorszym stanie musieli czekać, bo politycy byli ważniejsi.