Po burzy toaleta wyglądała jak z koszmaru. Brązowe, wijące się kształty unosiły się w muszli klozetowej, poruszając się na tyle, by wywołać natychmiastową panikę. Pierwsze myśli były najgorsze – pasożyty, ścieki albo coś niebezpiecznego wydostającego się przez rury.
Ale bliższe przyjrzenie się ujawniło zupełnie inną historię. To wcale nie były robaki ani pasożyty. To były kijanki, wczesny etap życia żab.
Ulewne deszcze prawdopodobnie stworzyły idealne warunki dla żab, które przedostawały się przez otwarte okna, otwory wentylacyjne lub odpływy i składały jaja w stojącej wodzie. To, co początkowo wydawało się przerażające, było w rzeczywistości małym i przypadkowym ekosystemem, który pojawił się w najbardziej nieoczekiwanym miejscu.